Dzienne Archiwa: 28 lipca 2011

9 postów

Palikot za legalizacją marihuany. „To jak bimber”

Janusz Palikot opowiedział się za legalizacją marihuany w Polsce. „Nie ma żadnych racjonalnych powodów, aby ją blokować” – napisał na swoim blogu politycznym w Onet.pl. Polityk porównał obecny zakaz sprzedaży marihuany do „aborcji i bimbru”, które według niego też są „zabronione, ale wszechobecne”.

Według słów Palikota, na każdym spotkaniu jakie odbywa znajdują się ludzie, którzy pytają go o stosunek Ruchu Poparcia do legalizacji miękkich narkotyków. „Odpowiadam: tak!” – napisał polityk.

Ruch Poparcia jest zdania, że warto zalegalizować marihuanę, bo „jest mniej uzależniająca niż wódka czy papierosy”.

Według Janusza Palikota, kolejnym plusem marihuany jest to, że „nie jest toksyczna, czyli jest tańsza w skutkach społecznych”.

Apel w sprawie marihuany

Makłowicz o marihuanie – Parlamentarzyści nie gotujcie nam takiego losu!

Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii jest nieskuteczna, kosztowna i w żadnym stopniu się nie sprawdziła – artyści i przedstawiciele świata mediów apelują do marszałka Sejmu o przyspieszenie prac nad jej nowelizacją.

Polskie prawo za posiadanie środków odurzających, substancji psychotropowych przewiduje karę do trzech lat więzienia. Jeśli ilość środków lub substancji jest znaczna – od sześciu miesięcy do ośmiu lat. W przypadku sprawy mniejszej wagi sąd może ukarać grzywną, ograniczeniem wolności albo więzieniem do roku.

Działacze na rzecz złagodzenia ustawy mówią, że Polska ma w tym względzie najbardziej restrykcyjne prawo w Unii Europejskiej a koszty jego stosowania to ok. 80 mln zł rocznie. Ponadto kranie więzieniem uważają za bezsensowną i proponują przeznaczyć te pieniądze na psychoedukację.

Projekt nowelizacji ustawy został w sierpniu zeszłego roku przyjęty przez rząd, obecnie jest na etapie prac sejmowych. Pod apelem do marszałka Sejmu o przyspieszenie prac podpisało się 72 artystów i przedstawicieli mediów, m.in.: Wojciech Waglewski, Janusz Gajos, Wojciech Młynarski, Tomasz Szwed, Maria Seweryn, Maciej Maleńczuk, Kazimiera Szczuka i Jarosław Gugała.

Mamy w końcu nasz Zielony Spot Reklamowy. Teraz trzeba go promować, ludzie muszą go zobaczyć, może to uświadomi im jak wiele ludzi pali, i jak wielu ludziom grozi więzienie za nic. Za to bandyci chodzą sobie po ulicach, bo Policja woli bawić się w chowanego po blokowiskach z nastolatkami, przy okazji niszcząc im życie. Nie pozwólmy na to, to w naszym interesie byśmy byli wolni.

Poseł: To moja sprawa, czy palę marihuanę

Jak ktoś wypije piwo raz czy dwa, nie skończy na oddziale odwykowym. Podobnie jest z marihuaną. Jej użycie raz czy dwa nie musi skończyć się uzależnieniem od heroiny. Premier Tusk i prezydent Clinton przyznali się do zapalenia marihuany, a nie wyglądają na uzależnionych – mówi DZIENNIKOWI Marek Balicki, poseł SdPl, były minister zdrowia.

Afganistan produkuje najwięcej haszyszu

Zwolennicy zniesienia kar dla palaczy marihuany prowadzą akcję wśród posłów, by przekonać ich do złagodzenia prawa. Jak informowaliśmy wczoraj, działacze fundacji „Transformacja” zbierają w tej sprawie podpisy pod listem otwartym do ministra sprawiedliwości. Podpisało się pod nim na razie pięciu parlamentarzystów, w tym Marek Balicki z SdPl.

p

Kamila Wronowska: Dlaczego domaga się pan zniesienia kar za posiadanie konopi za własny użytek?
Marek Balicki: Bo ten przepis jest zły i szkodliwy. Badania pokazują, że dziś często za posiadanie narkotyków na własny użytek są karane osoby, które żadnych innych przestępstw nie popełniają. A stali się kryminalistami, bo mieli przy sobie jedną porcję. Są karani za coś, co nie czyni komuś innemu szkody. Większość z nich to osoby, które nie będą uzależnione.

Skąd pewność, że nie będą uzależnione?
Jeśli grozi komuś uzależnienie, to ten przepis tym bardziej nie może być skuteczny. Jego wprowadzenie wcale nie zmniejszyło liczby osób ani używających narkotyków, ani od nich uzależnionych. Jego wynikiem są szkody związane z postępowaniem karnym. Zatem ten przepis nie likwiduje przyczyn, nie pomaga, tylko szkodzi.

Przeciwnicy zniesienia kar argumentują, że takie złagodzenie prawa wykorzystają dilerzy.
Wprowadzenie 8 lat temu tego przepisu nie zmniejszyło liczby dilerów, wręcz odwrotnie. Narkotyki są powszechnie dostępne. To oznacza, że dzisiejsze prawo jest zupełnie nieskuteczne. Wiara w to, że świat może być całkowicie wolny od narkotyków, alkoholu, papierosów jest utopią. Trzeba spojrzeć realnie: narkotyki nie znikną. Racjonalny ustawodawca nie zwiększa represji, tylko dąży do tego, aby ograniczać zjawisko i redukować szkody.

Ale jeśli młoda osoba wie, że za posiadanie narkotyków może zostać ukarana, może po nie w ogóle nie sięgnie.
Rzeczywistość pokazuje co innego. Wystarczy pójść na dyskotekę. To jest jak z kierowcami: też przekraczają prędkość, choć kary za to mają być coraz wyższe.

Palenie trawki jest niebezpieczne, prowadzi do uzależnień czy nie?
Używanie każdej substancji, która ogranicza naszą autonomię, nie jest dobre. W Polsce większy problem jest jednak z alkoholem. To on wywołuje u nas najwięcej szkód społecznych, zdrowotnych, ekonomicznych. I też uzależnia. Ale nikt rozsądny nie powie, że jak ktoś wypije piwo raz czy dwa, to skończy na oddziale odwykowym dla alkoholików. Podobnie jest z marihuaną. Jej użycie raz czy dwa nie musi skończyć się uzależnieniem od heroiny. Premier Tusk i prezydent Clinton przyznali się do zapalenia marihuany, a nie wyglądają przecież na osoby uzależnione.

Jest pan za legalizacją marihuany?
Dziś takiego problemu nikt nie stawia. Dzisiaj należy przestawić kierunek naszego prawa z modelu represyjnego na model terapeutyczno-profilaktyczny.

Powinno być pozwolone posiadanie na własny użytek tylko konopi czy wszystkich narkotyków?
Nie chodzi o pozwolenie posiadania narkotyków na własny użytek, ale o nie karanie za to. To powinien być nadal czyn zabroniony, tyle że bez kary.

W praktyce każdy mógłby narkotyki mieć.
Nie. Wtedy narkotyki mogłyby np. podlegać konfiskacie.

Ale nie karać za marihuanę czy za wszystkie narkotyki?
Nie ma powodów różnicować. Powinno to dotyczyć każdego środka odurzającego.

Niech pan powie jako lekarz: palenie trawki ma jakieś plusy?
Lekarz nie może promować używania żadnych środków psychoaktywnych. Czyli narkotyków, a także alkoholu czy papierosów.

A pan palił marihuanę?
Niech to pozostanie moją tajemnicą.

p

Marek Balicki, poseł SdPl, były minister zdrowia, z wykształcenia psychiatra

Politycy i pisarze za marihuaną

cannabis-marihuana-029183

Niech uzależnionymi zajmują się lekarze, a nie policja – wzywa Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej.

Wojna z narkotykami skończyła się totalnym fiaskiem, co miało fatalne skutki dla obywateli i dla społeczeństw krajów na całym świecie. Konieczne są pilne zmiany polityki antynarkotykowej – uważają autorzy raportu, który miał wczoraj zostać zaprezentowany w Nowym Jorku.

W skład liczącej 19 członków komisji wchodzą same znane osobistości, m.in. były sekretarz generalny ONZ Kofi Annan, premier Grecji Jeorjos Papandreu, była prezydent Szwajcarii Ruth Dreifuss, były sekretarz stanu USA George Schulz oraz byli prezydenci Brazylii, Meksyku i Kolumbii i latynoscy pisarze Carlos Fuentes i Mario Vargas Llosa.

Raport zaleca odstąpienie od „kryminalizacji, marginalizacji i stygmatyzacji osób przyjmujących narkotyki, ale niewyrządzających krzywdy innym”. Politykę kar miałoby zastąpić „bardziej humanitarne” podejście do uzależnionych, którzy powinni być traktowani jak pacjenci, a nie jak przestępcy.

Powołując się na przykłady Holandii i Portugalii, autorzy raportu przekonują, że depenalizacja narkotyków nie musi prowadzić do wzrostu ich konsumpcji, natomiast z pewnością pomoże zwalczać przestępczość zorganizowaną. Dlatego zachęcają rządy do rozważenia możliwości legalizacji marihuany, a może też innych wyjętych spod prawa narkotyków.

Według danych ONZ w latach 1998 – 2008 spożycie opiatów wzrosło na świecie o 35,5 proc., kokainy o 27 proc., a konopi indyjskich o 8,5 proc.

rp.pl

Jedna z Metod Represji na Marszu Wyzwolenia Konopi Dotknęła Doktora Prawa

marsz-wyzwolenia-konopi-2016-warszawa (19)

Mateusz Klinowski, doktor prawa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, został zatrzymany przez policję, bo przebywał w pobliżu osób podejrzanych o posiadanie narkotyków podczas warszawskiego Marszu Wyzwolenia Konopi. Przyszedł na niego z zamiarem rozdawania ulotek.
Broszurki zawierały kompendium wiedzy na temat praw osób podejrzanych o posiadanie narkotyków. Pomysł rozdawania ich w centrum stolicy nie spodobał się jednak niektórym policjantom, którzy mieli pilnować porządku podczas demonstracji. Jeszcze zanim marsz się zaczął, mężczyzna wraz z osobami podejrzanymi o posiadanie narkotyków został poddany osobistej kontroli.
– Policjant, który dokonał tej kontroli, powiedział mi, że może przeszukać każdego, w każdych okolicznościach i kiedy tylko będzie miał na to ochotę – relacjonuje dr Klinowski.

Po przeszukaniu mężczyzna trafił na komendę na ulicy Wilczej, by spisać protokół. W protokole sier. sztab. Andrzej Rogalski wpisał następujący zarzut wobec Klinowskiego: przebywanie przy grupie mężczyzn, którzy posiadali środki odurzające w postaci suszu roślinnego barwy zielonobrunatnej. Według Komendy Stołecznej Policji na komisariacie na Wilczej nie ma jednak żadnej dokumentacji dotyczącej zatrzymania doktora Klinowskiego.

– W sprawie tej nieuzasadnionej kontroli osobistej w miejscu ogólnie dostępnym złożę zażalenie. Zrobię też wszystko, aby art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która umożliwia swobodne nadużywanie prawa przez policjanów pod pretekstem walki z narkotykami, trafił do Trybunału Konstytucyjnego – zapowiada Klinowski.

Krytycznie zachowanie policjantów ocenia prof. Marian Filar, specjalista od prawa karnego.

– W przepisach nie ma przecież zakazu pod groźbą jakiejkolwiek kary przebywania w towarzystwie osób zażywających narkotyków – wyjaśnia prof. Filar.

Zgodnie z obowiązującą ustawą obowiązuje jedynie całkowity zakaz posiadania narkotyków, które są wymienione na załączonej do przepisów liście.

Iwona Łoboda

Marsz Wyzwolenia Konopi – Reżim Utrudniał Manifestację Ku Wolności!

W Polsce panuje pseudowolność, pseudodemokracja. Nie można manifestować! Przepisy konstytucji łamane są powszechnie i w bezczelny sposób. Obywatel, gdy chce zamanifestować, poruszając przy tym poważny problem społeczny, co przecież gwarantuje mu najwyższe prawo jest poniżany i represjonowany przez organy systemu. Władza się z nami nie liczy. W czasie gdy policja w prosty, ale jakże skuteczny sposób rodem z komuny blokuje i przeszkadza w rozpoczęciu manifestacji, prezydent Komorowski ogłasza, że Polska jest kolebką wolności! Ignorancja uskrzydla. Codzienne represje, jakim poddawani są konsumenci ROŚLINY, mimo znikomej szkodliwości społecznej ich zachowania są bezapelacyjnym zaprzeczeniem jakiejkolwiek definicji wolności. Czujemy się pozbawieni praw człowieka, obywatela, czujemy się jak zaszczute zwierzęta. Media milczą, mimo iż Marsz przyniósł kolejny rekord liczebności uczestników. Tłum chodzi środkiem ulic w centrum Warszawy przez 4 godziny, blokuje ulice i absorbuje uwagę wszystkiego co znajduje się w pobliżu. Ale żadna telewizja się tym nie zainteresuje. Czy myślicie, że to jest przypadek? Żyjemy w reżimie. W kraju, w którym nie możesz wyrażać swoich poglądów a cenzura przeżywa swój rozkwit – co pokazały ostatnie wydarzenia związane z Marszem Wyzwolenia Konopi w Warszawie.

Marsz-Wyzwolenia-Konopi-67902

Jak sami wszyscy obecni zdążyli zauważyć, a nieobecni przeczytać lub usłyszeć, Marsz nie wyglądał tak jak miał. Ale opiszmy wszystko po kolei.

Od czwartku kiedy gorączka marszowa trwała już na dobre, główni organizatorzy zaczęli być śledzeni w dość oficjalny sposób przez policjantów w cywilu. Można było tutaj zobaczyć klasyczną zabawę w kotka i myszkę, gro uników i zabawnych sytuacji. W piątek porankiem Policja wpadła do 2 mieszkań związanych z Inicjatywą Wolne Konopie , zatrzymała jedną osobę, drugiej poszukuje w niewiadomym celu. Splądrowała biuro, zabrała pestki i ponad pół kilograma konopi należące do Tomka. Tomek w środę zgłosi się do prokuratury, by oficjalnie odzyskać swoje lekarstwo. 600 gram po drodze nie chodzi, a kryminalni ewidentnie spartaczyli uknutą akcję. Akcję zleconą politycznie, wymierzoną w działaczy Wolnych Konopi – oczywistym jest, że chcieli aresztować wszystkich choćby na 48 godzin, aby udaremnić Marsz, który wówczas najprawdopodobniej nie odbyłby się. Na szczęście udało się uniknąć aresztowania. Jednak władza dała wyraźny sygnał, że nie będzie łatwo zorganizować wszystkiego jak należy, z dość drastycznie obniżonym morale po przesłuchaniach i przeszukaniach naszych ludzi oraz uwiezieniu aktywisty.

W piątek wieczorem na parkingu przy Wola Parku zebrała się dość spora grupa Aktywistów mających pomóc w przygotowaniu naczep do tirów, które miały posłużyć nam jako platformy. Sześć dużych naczep do przygotowania. Trzeba było zdjąć boczne burty, powiesić banery i wnieść sprzęt grający. W sumie prawie 350m2 banerów oraz kilkaset kilogramów sprzętu. Praca upływała w miłej i wesołej atmosferze i dość szybko skończyliśmy cztery pierwsze platformy. W sobotę rano już z mniejsza grupą Aktywistów zabraliśmy się za przygotowywanie dwóch pozostałych naczep, a w międzyczasie Akustycy zaczęli rozkładać sprzęt nagłośnieniowy i agregaty na wszystkich platformach, abyśmy mogli uraczyć Was w trakcie Marszu porcją dobrej muzyki. Wszystko było już dopięte na ostatni guzik, banery rozwieszone a nagłośnienie ustawione. Aktywiści i akustycy rozłożyli się wygodnie na naczepach i wyruszyliśmy.

I od tego momentu zaczęły się problemy. Zaraz po przekroczeniu bramy parkingu Policja zatrzymała dwa pierwsze tiry do kontroli drogowej. Policjant w trakcie rozmowy z kierowcą stwierdził ze „dostał rozkaz z góry sprawdzania tych tirów tak długo, aż coś znajdzie – nawet jeśli będzie musiał mierzyć głębokość bieżnika, testować jakość spalin, sprawdzać kąty pod jakimi świecą lampy” dodatkowo powiedział że „nawet jeśli te tiry miały by dwa tygodnie i wyjechałyby prosto z salonu to on i tak by coś znalazł”. Przy okazji przeprosił nas, powiedział, że wie ile się napracowaliśmy ale to jest też jego praca. Następnie obydwaj kierowcy zostali ukarani mandatami, a Policja zatrzymała oba dowody rejestracyjne, po czym poinformowała, że zrobi tak z każdą następną lawetą. Po rozmowie z Właścicielką firmy transportowej i pozostałymi kierowcami, uznaliśmy, że nie ma sensu ryzykować utraty kolejnych dowodów rejestracyjnych i narażania kierowców na pokrywanie kosztów ewentualnych mandatów i zdobycie „bonusowych” punktów karnych. Mimo niedogodności szybko został opracowany plan awaryjny i załadowano agregat prądotwórczy i nagłośnienie z jednego z Tirów na małego, sympatycznego busika w kolorze pomarańczy. Z około godzinnym opóźnieniem dotarliśmy na parking przed Pałacem Kultury i Nauki.

Liczba osób na Marszu przerosła nasze oczekiwania, więc tym bardziej bolało nas, ze nie mogliśmy pokazać Wam tego co przygotowaliśmy, ponieważ brak platform oznaczał również brak muzyki i występu artystów, którzy mieli Wam zapewnić zabawę na najwyższym poziomie. Po dość radykalnym przemówieniu przejętego koordynatora Wolnych Konopi masa krytyczna wylała się na główne arterie stolicy. Przemarsz przebiegał w bardzo pokojowej i wesołej atmosferze. Ludzie potrafili sobie pomagać, nawiązywać nowe znajomości i dobrze się bawić. Na Placu Bankowym na przygotowany dla Króla Cybucha tron wszedł Janusz Palikot i próbował przemawiać, ale rozentuzjazmowany tłum uznał, że nie dopuści go do głosu dopóki nie zajara razem z nami. W odpowiedzi padły słowa „Jakbym miał to bym zajarał”. Dzięki uprzejmości anonimowego człowieka p. Palikot został bardzo szybko poczęstowany lufką i dopiero po trzecim zaciągnięciu ludzie dopuścili go do głosu. Przemówienie było bardzo krótkie acz rzeczowe i dodające otuchy i jak to zawsze w wypadku Janusza Palikota z dużą dawką poczucia humoru.

W dalszej części marszu pokazali się niestety pseudokibicie, którzy zaczęli obrażać i prowokować Policjantów, mimo próśb Organizatorów, wielokrotnie apelujących i przypominających, że nasza „Obstawa” tylko wykonuje swoje obowiązki i nie są Oni nic winni za głupie przepisy tworzone przez naszych „Polityków”. Mimo tego pseudokibice dalej obrażali atakowali Policję, w ich stronę poleciały nawet dwie butelki po piwie, ale Policjanci zachowali się bardzo profesjonalnie i nie dali się sprowokować. Organizatorzy Marszu odcinają się i potępiają takie zachowania, ponieważ wpływają one negatywnie na wizerunek Inicjatywy jak i wszystkich zwolenników Marihuany. Policjant policjantowi nierówny. Przecież część z nich też chce legalizacji!

Pomimo wszystkich tych niedogodności Marsz można uznać za udany i bardzo dziękujemy wszystkim uczestnikom jak i Aktywistom, którzy pomogli przy jego organizacji. W szczególności dziękujemy za wyrozumiałość sponsorom tj. Hemp.pl, Botanix.pl, Hydroonline.pl, Growpol.pl, Ruch Poparcia Palikota oraz Unikatowe Bonga.pl za brak możliwości pokazania waszego wizerunku szerokiej grupie odbiorców. To dzięki tym firmom mamy środki, dzięki którym możemy pozyskac narzędzia do skonstruowania tej największej manifestacji w Polsce. Ponad 10 tysięcy osób to spora siła. Jednak wciąż dużo, dużo za mała. Wciąż piłka nożna jest większą ideą, mimo iż dotyczy tak naprawdę błahej dla społeczeństwa sprawy. Pokazaliśmy ilu nas jest i mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie nas przynajmniej dwa razy więcej. My ze swojej strony obiecujemy, że dalej będziemy działać mimo wszelkich przeciwności a zachowanie władz przysporzyło nam dodatkowych motywacji do nękania systemu. Nie boimy się krat! Dopóki nie będziemy wolni dopóty przestaniemy domagać się swoich praw! Walka trwa!