W demokratycznym kraju ludzie mają prawo manifestować

wdklmpm Wrocławscy zwolennicy legalizacji marihuany zapowiadają ostre formy manifestacji. Nie dostali zgody, a mimo to zamierzają blokować ulice. Nie wykluczają także pikietowania urzędów. Jacek Harłukowicz napisał w komentarzu, że tak jak bardzo popiera legalne kurzenie skrętów, tak bardzo jest przeciw takim formom protestu.

Wrocławscy zwolennicy legalizacji marihuany zapowiadają ostre formy manifestacji. Nie dostali zgody, a mimo to zamierzają blokować ulice. Nie wykluczają także pikietowania urzędów. Jacek Harłukowicz napisał w komentarzu, że tak jak bardzo popiera legalne kurzenie skrętów, tak bardzo jest przeciw takim formom protestu.

MWK-Wrocława-2015 (1)-2

W redakcji rozpętała się na ten temat gorąca dyskusja. Część osób podziela zdanie Jacka. Część argumentuje, że legalizacja "trawy" to nie jest zwykła sprawa, to walka o kolejny obszar wolności. Dlatego manifestanci mają prawo do radykalniejszych środków nacisku, po to, żeby społeczeństwo zauważyło problem. Jeszcze inni twierdzą, że sprawa legalizacji marihuany nikogo, poza jej palaczami, nie obchodzi. Dziś w tej sprawie głos Wojciecha Szymańskiego.
Dlaczego groźba ulicznego korka spowodowanego przez marsz zwolenników legalizacji marihuany ma być powodem do odmowy manifestowania ich racji? Rolą publicznej władzy nie jest zakazywanie, ale zagwarantowanie wolności zgromadzeń. To istota demokratycznego państwa

Za posiadanie niewielkiej ilości marihuany na własny użytek nie powinna grozić żadna kara, a tym bardziej kara więzienia. To używka taka sama jak alkohol czy papierosy. Dlaczego akceptujemy picie wódki, a popalania skrętów już nie? Najwyższy już czas z tą fikcją skończyć. Tak zrobili niedawno Czesi i czeskie państwo od tego się nie zawaliło.

Do palenia marihuany przyznaje się wielu ludzi, w tym wiele osób publicznych. Oni jawnie popierają apele o zniesienie penalizacji za posiadanie tej używki. Dyskusja na ten temat wlecze się przez lata, ale jest tak nieśmiała, że nie powoduje zmian w prawie. Tymczasem ludzie złapani z paroma źdźbłami trawy w kieszeni trafiają nadal do kryminału.

Mamy do czynienia z powszechną hipokryzją. Wystarczy wejść do pierwszej lepszej młodzieżowej knajpy, żeby poczuć w powietrzu woń marychy. Jedna wizyta patrolu policji i areszty pękają w szwach.

Inicjatywa Wolne Konopie organizuje w całym kraju marsze na rzecz prawa do posiadania niewielkiej ilości marihuany. Taka manifestacja planowana jest też we Wrocławiu, ale władze miasta odmówiły wydania na nią zgody. Organizatorzy chcieli przez dwa tygodnie demonstrować swoje poglądy, maszerując ulicami miasta w godzinach komunikacyjnego szczytu. Nie dziwi mnie ich determinacja. Jeśli cała akcja ma mieć skutek, to musi wstrząsnąć społeczeństwem, dotrzeć do niego, musi być widoczna. Maszerowanie dla żartu, sportu albo zabicia nudy nie ma sensu.

Brak zgody na te demonstracje to opowiedzenie się urzędników po stronie interesu większości mieszkańców miasta (bo przemarsze ulicami spowodują korki i mogą zagrozić bezpieczeństwu) przeciw interesowi demonstrującej mniejszości. Pytam więc: dlaczego groźba ulicznego korka ma być powodem do pozbawiania ludzi prawa do manifestowania ich racji? Rolą władzy publicznej nie jest zakazywanie, ale zagwarantowanie wolności zgromadzeń. To istota demokratycznego państwa. Warto przypomnieć, że w 2005 roku prezydent Warszawy, powołując się właśnie na względy bezpieczeństwa, zabronił Parady Równości, a tę decyzję zakwestionował później Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Władze miasta powinny tak zorganizować jego funkcjonowanie, żeby w czasie demonstracji jej uczestnikom i osobom postronnym nic złego się nie stało. Od tego mają m.in. policję i straż miejską. Jeśli można było trzy tygodnie temu zrobić wielki uliczny maraton, którego biegacze zdezorganizowali ruch w mieście, to dlaczego teraz nie można zorganizować manifestacji na rzecz zakazu karania za posiadanie marihuany?

Urzędnicy, stawiając sprawę: jeśli demonstracja, to murowane korki, antagonizują mieszkańców z organizatorami marszu. A tymczasem ludzie mają niezbywalne prawo do wyrażania swoich poglądów i pokojowej walki o należne im prawa.

wroclaw.gazeta.pl

nasiona marihuany, nasiona konopi

3 przemyślenia nt. „W demokratycznym kraju ludzie mają prawo manifestować

  1. Komuna

    W Polsce mają tylko demokracje Górnicy, Pielęgniarki, Stoczniowcy, Solidarność.
    Reszta może pomarzyć w tym systemie o Demokracji. Demokracja u nas to tylko nalepka w praktyce dalej komuna.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *