Przeskocz do treści

Kwaśniewski: Narkotyki wolno mieć

Aleksander-Kwasniewski Mówimy światu: Czas skończyć wojnę z narkotykami, która zakończyła się klęską. Opowiadam się za dekryminalizacją, zdecydowanie. rozmowa z Aleksandrem Kwaśniewskim, b.prezydentem Piotr Pacewicz: 10 maja ukazała się w "New York Timesie" pana spowiedź - wyznanie prezydenckiego grzechu z 2000 r. Aleksander Kwaśniewski: Grzechu może nie, ale błędu, który nie ja jeden przecież popełniłem i nie my jedyni, bo w wielu krajach postawiono na zakaz narkotyków i karanie ich użytkowników. Ale faktycznie w 2000 r. podpisałem skrajnie restrykcyjną ustawę - do trzech lat więzienia za posiadanie nawet minimalnej ilości substancji odurzających czy psychotropowych. Osławiony art. 62, który wciąż obowiązuje. - Zakładaliśmy, że takie prawo zwiększy skuteczność walki z handlarzami. Perspektywa więzienia miała odstraszyć ludzi od narkotyków i obniżyć popyt. Myliśmy się w obu sprawach. Zaostrzone prawo nie zniszczyło narkobiznesu, natomiast umożliwiło policji aresztowanie młodych ludzi złapanych z umownym jednym skrętem. Dramatycznie wzrosła liczba tzw. przestępstw stwierdzonych z art. 62

Mówimy światu: Czas skończyć wojnę z narkotykami, która zakończyła się klęską. Opowiadam się za dekryminalizacją, zdecydowanie.

rozmowa z Aleksandrem Kwaśniewskim, b.prezydentem

Piotr Pacewicz: 10 maja ukazała się w "New York Timesie" pana spowiedź - wyznanie prezydenckiego grzechu z 2000 r.

Aleksander Kwaśniewski: Grzechu może nie, ale błędu, który nie ja jeden przecież popełniłem i nie my jedyni, bo w wielu krajach postawiono na zakaz narkotyków i karanie ich użytkowników. Ale faktycznie w 2000 r. podpisałem skrajnie restrykcyjną ustawę - do trzech lat więzienia za posiadanie nawet minimalnej ilości substancji odurzających czy psychotropowych.

kwasniewski-0329902

Osławiony art. 62, który wciąż obowiązuje.

- Zakładaliśmy, że takie prawo zwiększy skuteczność walki z handlarzami. Perspektywa więzienia miała odstraszyć ludzi od narkotyków i obniżyć popyt. Myliśmy się w obu sprawach.

Zaostrzone prawo nie zniszczyło narkobiznesu, natomiast umożliwiło policji aresztowanie młodych ludzi złapanych z umownym jednym skrętem. Dramatycznie wzrosła liczba tzw. przestępstw stwierdzonych z art. 62

Czyli zatrzymań i spraw skierowanych przez policję do prokuratury.

- aż do liczby 34,1 tys. w 2009 roku. Wyroki zapadały najczęściej w zawieszeniu, ale i to blokuje karierę - młody człowiek nie może potem zostać nauczycielem, prawniczką, urzędnikiem, nie dostanie wizy do USA. Na cały ten bezowocny wysiłek policji, prokuratury, sądów i więziennictwa szły duże pieniądze, np. w 2008 r. - 80 mln zł.

Skala grzechu jest ogromna. W latach 2001-11 około 350 tys. ludzi, w większości młodych, zostało zatrzymanych, najczęściej na ulicy i po nocy, trafiło na dołek i do prokuratora. Może nawet połowa z nich została skazana. Kosztowało to blisko miliard.

- Dlatego będę teraz działał na rzecz polityki, która zamiast piętnować i krzywdzić, ograniczy złe skutki narkotyków. Inne kraje mogą się uczyć na polskim przykładzie...

kontrprzykładzie.

- ...jakie są skutki kryminalizacji posiadania narkotyków.

Jak naucza Kościół katolicki, rozgrzeszenie będzie skuteczne, gdy się wyzna grzechy, wyrazi żal i postanowienie poprawy.

- Polityka zakazu i represji to nie był polski wynalazek. Wojnę z narkotykami ONZ propaguje od 50 lat. Świat wydaje na nią rocznie ponad 100 mld dol. I jest tak samo nieskuteczna jak w Polsce. W pierwszej dekadzie XXI wieku konsumpcja opiatów wzrosła o 35 proc., kokainy o 27 proc., a marihuany o 8,5 proc. Rynek narkotyków kontrolowany przez organizacje przestępcze rośnie. Ludzi uzależnionych jest już ćwierć miliarda. Nie potrafimy ograniczyć przypadków przedawkowania i przeciwdziałać zakażeniom HIV.

Świat marnotrawi pieniądze, które powinny iść na profilaktykę, rehabilitację, na terapie substytucyjne, które pozwalają uzależnionym wrócić do życia.

A postanowienie poprawy?

- Dołączyłem do Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej. Kieruje nią były prezydent Brazylii Fernando Cardoso, którego dobrze znam jeszcze z czasów prezydenckich. Są w niej: były szef ONZ Kofi Annan, Javier Solana, były "minister spraw zagranicznych UE", pięciu byłych prezydentów (Brazylii, Meksyku, Kolumbii, Szwajcarii i Polski), były premier Grecji, biznesmeni, działacze społeczni, intelektualiści jak Mario Vargas Llosa, jak również był zmarły niedawno Carlos Fuentes.

Komisja chce być ośrodkiem przywództwa. Mówi światu: czas skończyć wojnę z narkotykami i przystąpić do polityki "redukcji szkód".

Jak to było? Zadzwonił pan do prezydenta Cardoso: Hello, Fernando, może byś mnie przyjął, bo mam naprawdę fatalne doświadczenia?

- Z propozycją zwrócono się do mnie.

Kto?

- Formalnie prezydent Cardoso. Łącznikiem badającym grunt była Katarzyna Malinowska-Sempruch, szefowa światowego programu polityki narkotykowej Open Society.

Fundacji George'a Sorosa, która finansuje prace Komisji.

- Katarzyna Malinowska-Sempruch jest autorytetem rangi międzynarodowej, a dla mnie źródłem wiedzy. Konsultowałem się również z żoną, która w swej fundacji od dawna zajmuje się takimi sprawami. Nie udaję specjalisty, nie mam nawet własnych doświadczeń.

Nie podpada pan pod złośliwości typu: "Palił gandzię w młodości, a teraz ziomków gania"?

- Jestem jeszcze mniej doświadczony niż mój znakomity kolega Bill Clinton, który - jak tłumaczył - trawę palił, ale się nie zaciągał.

Czemu wyspowiadał się pan w "New York Timesie"? Nie lepiej było w TVP? Czy to aby nie próżność?

- Nie spodziewałem się nawet, że to wydrukują. Pani Katarzyna powiedziała, że możemy spróbować... Ale to nie jest zły sposób, by w Polsce zaistnieć z tematem. Jeszcze lepsze byłoby pismo niemieckie, wtedy dopiero robi się halo!

Wpływ na pana decyzje z 2000 r. miała Barbara Labuda, pana ministra, która współtworzyła narkofobiczną histerię. Do dziś nie zmieniła poglądów: "Narkotyki to największe zagrożenie dla młodych ( ) narkoman zrobi wszystko dla dawki, nawet zabije. Wprowadzenie przyzwolenia na posiadanie małej ilości narkotyku może stać się potężnym bodźcem do dalszego rozwoju podziemia narkotykowego".

- O to proszę pytać Barbarę. Pamiętajmy jednak, że w 2000 r rządziła AWS, ministrem sprawiedliwości był Lech Kaczyński. Zawsze byłem za liberalizowaniem prawa, uważam, że kluczowa jest nie wysokość, lecz nieuchronność kary, ale AWS ze swymi szeryfami stawiał na twarde rozwiązania. Weto nie miało szans.

Nie dał się pan aby uwieść formule: skoro coś jest złe, najlepiej zakazać?

- Przyjąłem do wiadomości, że to też uprawniona koncepcja walki z narkomanią. Większość Polaków wierzyła i nadal w nią wierzy. Dziś mam komfort, że jako były prezydent, czyli - jak żartuję - jednoosobowa organizacja pozarządowa mogę swobodniej wyrażać poglądy. Zresztą wtedy w całym świecie uważano, że metoda kija będzie skuteczna.

Sprostowanie. W tym samym 2000 r program dekryminalizacji rozpoczęła Portugalia, kraj konserwatywny, katolicki. Posiadanie porcji na własny użytek jest tam już tylko wykroczeniem administracyjnym.

- To był jeden z wyjątków, dziś wiemy, że modelowy wręcz sukces. Po 12 latach zmniejszyła się liczba uzależnionych, spadły zakażenia wirusem HIV. Politykę narkotykową przeniesiono z sektora bezpieczeństwa do zdrowia. Narkomani to ludzie chorzy.

Nie mówi pan chyba o młodych, którzy na imprezie zapalą sobie skręta?

- Mówię o uzależnionych, którym potrzebna jest np. terapia zastępcza metadonem.

Miał pan moment strachu o córkę?

- Tak jak pan, jak każdy rodzic, bałem się. W Warszawie pokusy są silne i dostępne. Na szczęście przygód narkotycznych z Olą nie mieliśmy, ale to był temat rozmów.

Nie wiemy, ile potrwa kryzys, spowolnienie gospodarki, wysokie bezrobocie, zwłaszcza młodych. Utrata sensu życia, nuda, masa wolnego czasu - to wszystko sprzyja używkom.

Dla wielu młodych narkotyki to znak swobody. Ruch Wolnych Konopi potrafi zmobilizować tysiące demonstrantów.

- Z czego skorzystał Janusz Palikot, wziąwszy ich hasła na sztandary. Palikot i pomaga, i przeszkadza. Wywołał temat, na który wszyscy przymykali oczy. Ale zmajoryzował go i wszelkie dyskusje są przyklejane do jego ruchu. Widzę tu swoją rolę, by do polityki narkotykowej podejść ponadpartyjnie.

Dlaczego trzy potęgi - USA, Chiny, Rosja - prowadzą z takim zapałem tę całą wojnę?

- Leży to w naturze supermocarstw. Wszystkie trzy dopuszczają też karę śmierci, choć w Rosji jej wykonywanie jest zawieszone. W grę wchodzą też interesy instytucji, które walczą z narkobiznesem i wyłapują użytkowników. Ethan Nadelmann, doradca naszej Komisji, opisał działania lobby przemysłu więziennego, który w USA jest prywatny, oraz związków zawodowych strażników więziennych. Rzucili ogromne pieniądze na kampanię przeciw legalizacji marihuany w Kalifornii i legalizacja przegrała w referendum. Bo więcej więźniów to większy dochód i więcej pracy dla strażników, a za marihuanę siedzi w USA kilkaset tysięcy osób!

Tymczasem w Polsce

- ...zrobiliśmy pierwszy krok. Artykuł 62a daje możliwość umorzenia postępowania, gdy użytkownik posiada niewielką ilość środków. Podpisywałem petycję za nowelizacją.

Ale umorzyć może (a nie musi!) dopiero prokurator, policja ma nadal obowiązek, by ścigać każdego użytkownika. Na razie nowelizacja niewiele zmieniła. A nim weszła w życie, w 2011 r. zatrzymano za posiadanie aż 72 tys. osób!** Poprawianie statystyk policyjnych na zapas?

- Takie akcje wyłapywania przy przeciążonym aparacie sprawiedliwości i niewydolnym więziennictwie to absurd. Trzeba namawiać prokuratorów, żeby korzystali z art. 62a.

Może powinien pan zapytać prokuratora generalnego, czy nie wydałby wytycznych dla prokuratorów?

- Dobry pomysł. Będę chciał się spotkać z panem prokuratorem generalnym, przekonać go do tego. Młodzi ludzie mają dość kłopotów. Cios obuchem w łeb nie jest im potrzebny.

Trzeba polskiej opinii publicznej przedstawić doświadczenia Szwajcarii, Kanady, Czech, Portugalii.

W Portugalii zakup, posiadanie i konsumpcja narkotyków nie są już przestępstwem kryminalnym, dopuszczalna jest dawka narkotyków na umowne dziesięć dni dla jednej osoby: do 25 g marihuany, 5 g haszyszu, 2 g kokainy, 1 g heroiny, do 10 tabletek LSD i ekstazy. Kto ma więcej, naraża się na zarzut handlu narkotykami, co pozostaje przestępstwem.

- Opowiadam się za dekryminalizacją, zdecydowanie, choć nie oceniam akurat takiego zestawu środków. Czesi poszli o krok bliżej niż Portugalczycy - posiadanie pozostaje przestępstwem, ale rezygnuje się z karania poniżej pewnych dawek.

Na przykład do 15 g marihuany.

- Efekt czeskiej depenalizacji jest podobny, użytkownicy przestają być de facto traktowani jak przestępcy, co otwiera drogę do udzielania im pomocy.

Wiktor Osiatyński uważa, że dopiero legalizacja i kontrolowana przez państwo sprzedaż byłyby skutecznym sposobem walki z narkobiznesem. Można by użyć naukowej skali szkodliwości, na którą powołuje się Komisja: wszystko, co bardziej szkodliwe od alkoholu (heroina, kokaina itp.), powinno być zakazane, reszta (amfetamina, nikotyna, konopie) - dozwolone*.

- Legalizować? Może kiedyś, wszystko jest dla człowieka. Na razie z tym zakazanym owocem musimy się oswoić. Odrzucić przesądy, poznać skutki, kontrolować używanie. Bo banalne dla naukowców stwierdzenie, że skręt jest mniej groźny od wódki, to dla wielu Polaków trudna do przyjęcia rewelacja.

Jesienią planujemy dużą konferencję, jak redukować szkody z narkotyków. Spróbujemy wciągnąć Rosję i Ukrainę. Do liberalizacji prawa będę przekonywał w poważnej debacie. Inaczej niż Janusz Palikot, który pali skręta na pokaz, czy prezydent Boliwii, który żuje kokę na międzynarodowych konferencjach.

Uwięziony działacz Ruchu Wolnych Konopi Tomasz Obara przekazał mi pytanie: Czy będzie pan bronił skazanych? Kontrolował system represji?

- To też powinniśmy robić. Monitoring jest w celach Komisji. Chciałbym za dziesięć lat napisać tekst, może tym razem do "Wyborczej", że druga dekada XXI w. była w polskiej polityce narkotykowej sukcesem, a nie klęską.

*Tak proponował Krzysztof Pacewicz w artykule "Wolność. Bezpieczeństwo. Narkofobia" w "Gazecie Wyborczej" z listopada 2010

**Tę niepublikowaną jeszcze informację ze źródeł Ministerstwa Sprawiedliwości uzyskałem od Agnieszki Sieniawskiej, prawniczki, przewodniczącej Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej

Nocne łowy, czyli profil ''narkomana''. Z analizy 90 przypadków zatrzymań z art. 62, jakie trafiły do rzecznika praw osób uzależnionych, wyłania się profil sprawcy i stałe reguły, jakim kieruje się policja. Wszyscy co do jednego (!) zatrzymani: byli mężczyznami w wieku 19-27 lat; mieli przy sobie małe ilości marihuany - od 0,2 do 5 g; zostali zatrzymani podczas rutynowej kontroli policyjnej pod klubami muzycznymi, w parkach lub podczas kontroli drogowej samochodu, wieczorem lub nocą, zostali osadzeni na dołku na minimum 24 godziny, "ugodowa" propozycja prokuratora kształtowała się zawsze jednakowo - sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata wszyscy ją przyjęli.

Dzięki programowi rzecznika kilkadziesiąt takich spraw udało się umorzyć, ale rocznie są ich dziesiątki tysięcy

Co jest naprawdę groźne. Odrzucając obiegowe oceny, naukowcy klasyfikują substancje psychoaktywne według ich rzeczywistej szkodliwości. Biorą pod uwagę konsekwencje dla zdrowia, siłę i łatwość uzależnienia, szkody społeczne (utrudnianie pełnienia ról, rozpad rodziny), a także koszty leczenia. Prestiżowe pismo medyczne "Lancet" w 2007 r. opublikowało raport grupy naukowców na czele z prof. Davidem Nuttem. Ocenili na skali 0-3.0 szkodliwość kilkunastu środków. Na ten ranking szkodliwości powołuje się Światowa komisja.

Heroina 2,75 ; kokaina 2,25 ; leki np. luminal 2,1 ; alkohol 1,8 ; amfetamina 1,7 ; nikotyna 1,6 ; marihuana 1,3 ; lsd 1,2 ; anaboliki 1,15 ; ekstazy 1,1

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nasiona marihuany, nasiona konopi

cbd, olej cbd, olej z konopi

nasiona marihuany, nasiona konopi, sklep


Ta witryna blog.thc-thc.com wykorzystuje pliki cookies.