Przeskocz do treści

Przeciwnicy legalizacji marihuany obawiali się, że ta roślina doprowadzi do zagłady Kolorado, kiedy w styczniu rozpoczęła się sprzedaż marihuany do celów rekreacyjnych. Jednak ostatnie doniesienia ujawniają, że legalizacja nie spowodowała krwawych zamieszek ani zagłady przez zombie.

Szeryf Hrabstwa Douglas David A. Weaver przewidywał, że moralny armagedon będzie nieunikniony jeśli wyborcy poprą legalizację. “Jeśli wyborcy podpiszą się pod poprawką, wierzę, że będzie wiele szkodliwych skutków” powiedział w 2012r. “Oczekuję więcej przestępstw, więcej dzieci palących marihuanę,gdy będzie ona wszędzie dostępna. Myślę, że całe nasze państwo zapłaci za to cenę.”

Prokurator Denver – Mitch Morrisey ostrzegł, że legalizacja doprowadzi do wzrostu rozbojów, a przestępcy będą polować na duże kwoty pieniężne jakich będzie można się dorobić za pośrednictwem firm legalnie sprzedających marihuanę”

Pomimo tych przepowiedni, według najnowszych statystyk wynika, że nie doszło do wzrostu przestępczości. Ostatnie dane sugerują, że brutalne przestępstwa i zbrodnie, faktycznie zmniejszyły się o około 2,5% w miesiącach styczniu i lutym w porównaniu do początku 2013 roku. Co ciekawe, rozboje odnotowały spadek o 6%, a kradzież nieruchomości spadła o 13%. Imponujące?
Zwolennicy marihuany wypowiadali się, że to zabawne słuchać ludzi którzy przewidują armagedon tylko dlatego, że państwo zalegalizuje roślinę. Przewodniczący Rady Miasta Denver przewidywał: “O mój Boże! będziemy mieć zamieszki na ulicach w dzień legalizacji!” Jednak obyło się to niespodziewanie cicho i spokojnie.

Pesymiści twierdzą, że 4 miesiące to zbyt mało aby określić jakie miasto odniesie skutki ze sprzedaży rekreacyjnej marihuany. Jak na razie przestępczość spada, a sprzedaż medycznej marihuany w styczniu wygenerowała zysk 31 500 000 dolarów podczas gdy sprzedaż rekreacyjnej marihuany przyniosła dochód 14 000 000 dolarów, jednak w styczniu tylko kilka sklepów otrzymało licencje na jej sprzedać. Oznacza to, że oczekuje się gwałtownego wzrostu dochodu, jeśli więcej sklepów dostanie licencje.

W poniedziałek wieczorem, Światowa Komisja ds Polityki Narkotykowej wydała międzynarodowe zlecenie w sprawie reformy prawa narkotykowego. Pierwszy raport Komisji mówi głośno: Zalegalizować!

Komisja jest kierowana przez światowych liderów od konopi, np Richard Branson, który proponuje bardziej logiczne podejście do narkotyków (w tym marihuany), która spowoduję redukcję szkód społecznych i wiele innych pozytywnych efektów.

Podsumowując, ci przywódcy chcą mniej ludzi za kratkami, przyjmując bardziej ludzkie traktowanie praw człowieka jeśli chodzi o narkotyki.

Oto fragment raportu, w którym komisja odnotowuje sukces legalizacji marihuany:
Wiele można się nauczyć z porażek w regulowaniu prawa alkoholowego, tytoniowego, farmaceutyków i innych produktów które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia a także społeczeństwa.

Potrzebne są nowe eksperymenty pozwalające na legalny, ale ograniczony dostęp do narkotyków, które teraz są dostępne ale nielegalne. […]

Ostatecznie najbardziej skutecznym sposobem na zmniejszenie rozległych szkód prohibicji narkotykowej jest uzyskanie kontroli nad nimi.

Niedawno Światowa Organizacja Zdrowie wydała podobny raport, w którym również wzywa do legalizacji narkotyków na całym świecie.

Czy te sprawozdania ułatwią wprowadzenie zmian w prawie narkotykowym? Prawdopodobnie nie, jednak mogą pomóc otworzyć oczy ludziom, którzy stanowią prawo.

W czwartkowym wywiadzie na Youtube, prezydent Barack Obama powiedział, iż przewiduje, że więcej stanów będzie rozważać legalizacje marihuany, biorąc przykład z Kolorado i Waszyngtonu, gdzie koniec zakazu marihuany został skutecznie i z powodzeniem zrealizowany.

“To co teraz widzisz w Kolorado i Waszyngtonie, poprzez referendum te stany eksperymentują z legalną marihuaną”

“Pozycja mojej administracji była taka, że wciąż mamy przepisy federalne, które klasyfikują marihuanę jako nielegalną substancję, ale nie będziemy przeznaczać wielu środków na odwrócenie decyzji, które były podjęte na poziomie prawa stanowego. Podejrzewam, że zobaczymy inne stany, które zaczną się bliżej temu przyglądać.”

Niemcy to mają szczęście. Nie dość, że są mistrzami świata w piłce nożnej to jeszcze sąd najwyższy zarządził, że osoby cierpiące na chroniczne bóle mają prawo uprawiać konopie do celów medycznych. Do tej pory legalne użycie marihuany medycznej było dostępne tylko dla wybranych pacjentów, pod ścisłą kontrolą lekarzy i farmaceutów.

Wyrok zapadł w odpowiedzi na apelację pięciu osób do sądu w Kolonii po tym, jak odmówiono im zgody na domową uprawę marihuany. Wszystkie te osoby były posiadaczami pozwoleń na kupno marihuany medycznej, ale ze względu na wysokie koszta kupna zioła w aptekach chcieli wyhodować je sami w domu.

Trzy spośród nich dostały pozwolenia po tym, jak zdołały przekonać sąd, że konopie nie znajdą się w posiadaniu osób trzecich. Pozostałym dwóm osobom odmówiono – warunki mieszkaniowe jednej nie pozwalały na właściwą uprawę roślin, druga zaś musi wyczerpać wszystkie inne opcje wspomagające leczenie, zanim skorzysta z właściwości marihuany medycznej.

Ten bezprecedensowy wyrok nie oznacza jednak, że za naszą zachodnią granicą każdy, kto cierpi na chroniczne bóle może posadzić drzewko marihuany. Oznacza on raczej, że sądy będą orzekać w każdym indywidualnym przypadku, by upewnić się, że pacjenci spełniają wszystkie wymagania zanim usłyszą tak dla domowej uprawy konopi. W każdym razie, jest to krok w kierunku łatwiejszego dostępu do marihuany, a w dalszej perspektywie – legalizacji.

Źródło: Rebeca Kelley, Leafly

Tutaj można składać podpisy: https://ec.europa.eu/citizens-initiative/REQ-ECI-2013-000023/public/

Zbiórka podpisów pod Europejską Inicjatywą Obywatelską "Weed Like to Talk". Cel jest prosty - legalizacja marihuany w całej Europie.
Żeby zainteresować Komisję Europejską, potrzebny jest milion podpisów. Do dzieła!

narkotyki-marihuana-00292

Wielu rzeczy nie wiemy na temat tego, co będzie po legalizacji marihuany. Wiemy za to, jakie szkody wyrządza prohibicja - mówi w wywiadzie dla Tok FM James Pugel, szef policji w Seattle- My, policjanci, lubimy wsadzać złych przestępców za kraty. Prawda jest taka, że naprawdę to lubimy. Ale jednocześnie nie chcemy wsadzać ludzi, którzy albo są uzależnieni, albo palą marihuanę dla przyjemności - mówi w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz James Pugel, szef policji w Seattle. - Czemu mamy rujnować im życie? - pyta.
"Wielu rzeczy nie wiemy na temat tego, co będzie po legalizacji marihuany. Wiemy za to, jakie szkody wyrządza prohibicja"
Waszyngton, obok Kolorado, jest jednym z dwóch stanów, w których w 2012 r. w referendum mieszkańcy poparli legalizację marihuany. W Kolorado licencjonowane sklepy już ją sprzedają, w Waszyngtonie sprzedaż detaliczna ma ruszyć na wiosnę.
O tym, jak Seattle przygotowuje się na zmiany, opowiada James Pugel, naczelny szef policji w tym mieście.
Agnieszka Lichnerowicz: Już niedługo w stanie Waszyngton w licencjonowanych sklepach będzie można kupić marihuanę. Czy policja w Seattle (największe miasto stanu Waszyngton) się tego obawia?
James Pugel*, szef policji w Seattle: - Nie, nie boimy się. Jednak Seattle jest w dosyć wyjątkowej sytuacji. Mieszkańcy tego stanu już w 2003 r. w referendum zdecydowali w referendum i narzucili policji oraz prokuraturze, by ściganie przestępstw związanych z posiadaniem małej ilości marihuany miało najniższy priorytet. To oznaczało, że jeśli policjant zobaczy kogoś zaśmiecającego chodnik i kogoś palącego marihuanę - najpierw powinien zająć się tym, kto śmieci.
To oznacza, że mieszkańcy Seattle mogą w referendach decydować o tym, ściganie których przestępstw powinno być dla policji priorytetem?
- Tak. I ściganie używania marihuany przez dorosłych uznali za najniższy priorytet. W efekcie w ostatniej dekadzie koncentrowaliśmy się przede wszystkim na ściganiu przestępstw związanych z dużą ilością marihuany i na handlarzach, a nie na użytkownikach.
Policjanci tak od razu się do tych wytycznych zastosowali? Zrozumieli ich sens i przestali zatrzymywać drobnych użytkowników?
- Oczywiście nie wszyscy, bo niektórym brakowało wiedzy. Ale zorientowali się w końcu, że nie ma sensu zatrzymywać za niewielkie ilości, bo prokuratura umarzała potem te sprawy. Kolejnym krokiem było zalegalizowanie 2 lata temu marihuany dla celów medycznych. Każdy, kto miał od lekarza receptę, mógł marihuanę dla takich celów kupić w specjalnych punktach.
Ostatecznie w wyniku referendum Waszyngton ponad rok temu zalegalizował posiadanie marihuany. Pierwszego dnia sporo ludzi wyszło na ulice zapalić symbolicznie jointa. Ale od tego czasu spożycie spada. Wiele wysiłku włożyliśmy w tym czasie w edukację, wyjaśnialiśmy, co jest legalne, a co nie.
Muszę jednak wyraźnie podkreślić, że marihuana jest legalna tylko dla dorosłych. Jej sprzedaż niepełnoletnim jest ściśle zabroniona. Jednak młodzi nie trafiają za posiadanie do więzienia. Staramy się współpracować z ich rodzicami. Jeśli nastolatek jest uzależniony - trafi na terapię, jeśli nie - staramy się go edukować. Z całą stanowczością jednak będziemy ścigać tych, którzy będą im narkotyki sprzedawać.
W Polsce, gdy kilkanaście lat temu zdelegalizowano całkowicie marihuanę, powoływano się właśnie na młodych. Że przymykanie oka na posiadanie nawet małych ilości uniemożliwia ściganie dilerów, którzy sprzedają narkotyk młodzieży. Jak policja w Seattle zamierza poradzić sobie z tym problemem, gdy marihuana będzie legalna?
- Będziemy ich ścigać. Marihuanę będą mogły sprzedawać tylko licencjonowane sklepy. To, niestety, doprowadzi do powstania jakiegoś nielegalnego rynku. Bo legalna marihuana zostanie opodatkowana na trzech etapach: produkcji, sprzedaży hurtowej i detalicznej. Dlatego legalny narkotyk będzie droższy niż ten dostępny na czarnym rynku. Tak stało się w stanie Kolorado, gdzie już można go kupić w sklepie. Ale widać, że ludzie są gotowi płacić. Oczywiście, znajdą się tacy, którzy będą chcieli zarobić i sprzedawać taniej na czarnym rynku. I tę nielegalną produkcję będziemy ścigać.
Federalny rząd i prezydent są oficjalnie przeciwko legalizacji marihuany, ale zapowiedzieli, że będą nowe stanowe prawo tolerować. Stawiają jednak warunki. Po pierwsze, narkotyk nie będzie trafiał w ręce młodych. Po drugie, nie będzie przeciekał do innych stanów albo do Kanady. Po trzecie, odpowiadamy za to, żeby nie było importu narkotyku do naszego stanu.
Zwolennicy całkowitej prohibicji marihuany w Polsce przekonują, że jej legalizowanie to igranie z ogniem, bo palenie może prowadzić do sięgania po mocniejsze narkotyki.
- Chcę podkreślić, że nie jestem naukowcem, ale bardzo pilnie śledzę i czytam na ten temat, słucham ekspertów i konsultuję się z nimi. Z mojego 31-letniego doświadczenia policyjnego wynika, że więcej nie wiemy niż wiemy. Nikt tak do końca nie wie, co się stanie po zalegalizowaniu marihuany. Pojawi się z pewnością wiele nieprzewidzianych konsekwencji.
Tymczasowo, a być może na stałe, wzrośnie spożycie marihuany przez młodych. Nie chcemy jednak wsadzać młodych ludzi do więzienia za palenie marihuany, tak jak nie chcemy ich wsadzać za picie alkoholu. Musimy więc do tego podejść pragmatycznie i konsekwentnie. Z jednej strony przestrzegać prawa dorosłych, a z drugiej - chronić młodych.
Co jest bardziej szkodliwe dla zdrowia człowieka i dla społeczeństwa: nadużywanie alkoholu czy trawki?
- Każdy legalny lub nielegalny środek może być nadużywany. W stanie Waszyngton i w całym kraju na dużą skalę nadużywane są leki na receptę, które są legalnie przepisywane na ból przez lekarza. Dzieciaki jakoś je zdobywają, np. kupują od dilerów na ulicy. W Seattle mamy więcej ofiar śmiertelnych spowodowanych legalnymi lekami niż od wszystkich innych narkotyków.
Jako policja zwróciliśmy się więc do producentów tych leków, by je przeformułowali tak, by miały mniejszy efekt pożądany przez tych, którzy ich nadużywają. Większość producentów się zastosowała. Spowolnili działanie tych leków. Ruszyliśmy też do walki z lekarzami, którzy masowo te leki przepisywali. Wszystko to spowodowało, że cena tego leku na czarnym rynku wzrosła z 25 dolarów do stu dolarów. Wielu dzieciaków teraz na nie nie stać, sięgają więc po tańszą heroinę.
Konsekwencją naszych działań jest więc to, że zmienili narkotyk. Tymczasem heroina oznacza stosowanie igieł. Uzależnieni często się tymi igłami dzielą, mamy więc wzrost zakażeń HIV i zapaleniem wątroby typu C. Zawsze więc powinniśmy spróbować rozważyć nieplanowane konsekwencje naszych działań.
Powtórzę: ja nie jestem adwokatem ani legalizacji, ani kryminalizacji narkotyków, chciałbym się tylko podzielić doświadczeniem z polską policją.
Jaki jest więc pana przekaz dla polskich policjantów?
- My, jako policja, nie powinniśmy mieszać się w politykę. Ale powinniśmy dzielić się doświadczeniem i obserwacjami. Tak, aby politycy nie podejmowali emocjonalnych decyzji, a racjonalne.
Wielu rzeczy nie wiemy na temat tego, co się stanie po legalizacji. Wiemy jednak, jakie szkody wyrządza prohibicja. Na przykład w Polsce nawet osoba złapana z małą ilością marihuany może trafić do więzienia. Z wyrokiem skazującym trudno im potem znaleźć pracę. W USA nie mogą dostać nawet pożyczki studenckiej, czyli nie mogą po wyjściu z więzienia się uczyć.
"Może na to zasłużyli". Taki jest argument zwolenników prohibicji w Polsce. Ponieśli karę, bo złamali prawo.
- Tyle że w tym wypadku wielu ludzi łamie prawo, a tylko niektórzy są łapani. To nie buduje zaufania do policji i do prawa. Jeśli ludzie wiedzą, że prawo jest łamane, ale tylko niektórzy są karani, to jest destrukcyjne dla wiary ludzi w skuteczność instytucji państwowych. Powtórzę: tu nie ma prostych odpowiedzi, to jest bardzo trudne wyzwanie.
Jakie są inne negatywne konsekwencje prohibicji?
- Jako policjant zawsze będę upierał się, że powinniśmy ścigać dużych dilerów. Oni sami najczęściej nie są uzależnieni. Poza tym ryzyko bycia złapanym przerzucają na innych, małych dilerów, zgarniają natomiast większość pieniędzy. To tych handlarzy zawsze będę chciał ścigać. Ale już niekoniecznie tych, którzy zapalą jointa i nikomu nie robią krzywdy. Tak jak nie wsadzamy za kraty pijących, czy nawet nadużywających alkohol.
Tuż przed tym, gdy ja sam zostałem policjantem w 1983 roku, do więzienia jeszcze wsadzało się ludzi, którzy w miejscu publicznym byli pijani. Dziś już wiemy, że to uzależnienie, a nie przestępstwo. Oczywiście, gdy pod wpływem alkoholu prowadzisz samochód albo strzelasz z broni - zostaniesz ukarany. Ale gdy dla przyjemności albo z powodu nałogu korzystasz z używek, to należy to traktować inaczej. Inaczej niedługo wszyscy będą mieli wyrok skazujący na koncie.
Prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu to teraz ważny temat w Polsce. Jak w Seattle radzicie sobie z kierowcami pod wpływem marihuany?
- Większość policjantów w Waszyngtonie została już przeszkolona z rozpoznawania ludzi pod wpływem narkotyków. Bo już od dawna zdajemy sobie sprawę z tego, że ludzie mogą prowadzić pod wpływem leków, narkotyków czy mieszanki leków z alkoholem. Ci oficerowie są trenowani do rozpoznawania fizjologicznych symptomów.
Co więcej, zgodnie z prawem legalizującym marihuanę, nielegalne jest prowadzenie samochodu, jeśli masz ponad 5 nanogramów THC we krwi.
Opierając się na pana doświadczeniu policyjnym: która używka jest bardziej szkodliwa dla jednostek i całego społeczeństwa: alkohol czy marihuana?
- Obecnie znacznie bardziej szkodliwy społecznie jest alkohol. Z jego przyczyny ma miejsce więcej wypadków, więcej przemocy domowej i więcej strzelanin. Ale też co najmniej 51 proc. społeczeństwa używa alkoholu, natomiast marihuany: 12-15 proc. Trudno powiedzieć, jak to się zmieni po zalegalizowaniu marihuany. Nie wydaje mi się jednak, żeby miało ją palić tak dużo osób, jak pije alkohol.
Nie znamy też za dobrze długookresowych skutków palenia marihuany. Również dlatego, że nie można legalnie prowadzić badań albo zdobyć rządowego finansowania. Ograniczone informacje, które mamy, wskazują, że nadużywanie marihuany w młodym wieku może u niektórych ludzi prowadzić do chorób psychicznych albo problemów z nauką. Wiemy również, że jeśli nie jesteś uzależniony, to prawdopodobnie nic się nie stanie, jeśli będziesz kontrolował używanie.
Policja w Seattle jest zaangażowana w tzw. programy redukcji szkód, czyli programy, które zakładają, że niektórych uzależnionych nie da się już uleczyć, dlatego lepiej koncentrować się na redukcji ryzyka związanego z uzależnieniem: chorobach, przemocy czy zakłóceniach porządku publicznego.
- W Stanach Zjednoczonych są różne podejścia do tego typu programów. To, co my robimy w Seattle, nie mogłoby się zdarzyć w bardziej konserwatywnych stanach. Zarzucono by nam pewnie, że zachęcamy do używek zamiast przestrzegać prawa i walczyć z nałogami. Ale my wiemy, że jest nieduża grupa ludzi, poważnie uzależnionych, których trudno powstrzymać przed ryzykownymi zachowaniami. Pytanie więc, co możemy zrobić, by zmniejszyć ryzyko dla nich samych i dla otoczenia.
Jeśli chodzi o alkoholików, to mieliśmy małą grupę ludzi, których nałóg zaprowadził na ulice, stracili domy, wypróżniali się na ulicy, robili krzywdę sobie samym i otoczeniu. Wydawaliśmy miliony dolarów rocznie, wożąc ich w momencie zagrożenia życia do szpitali, a potem na detoks. I to tylko po to, żeby potem wrócili na ulicę. I tak w kółko.
Aż w końcu policja, instytucje państwowe i organizacje pozarządowe wspólnie doszły do wniosku, że nie powstrzymają ich od picia. Zaczęliśmy więc zastanawiać się, jak zmniejszyć krzywdę i szkody. Zdecydowaliśmy się więc dać im kąt do życia i dach nad głową. W ciągu roku zaoszczędziliśmy dwa miliony dolarów. Poza tym większość z nich poważnie ograniczyła picie, niektórzy nawet przestali. To pokazuje, że dobrze przemyślane i racjonalne działanie może być lepszym rozwiązaniem niż tylko wsadzanie do więzień.
Wracając do pana treningów dla polskich policjantów. Jak reagowali? Myśli pan, że doświadczenie z liberalnego Seattle może się przydać w konserwatywnej Polsce?
- Spotkałem się z ok. 30-40 policjantami. Nie mówiłem im, co mają robić, dzieliliśmy się jedynie doświadczeniami. Naprawdę, każdy policjant chce dobrze wykonywać swoją robotę. Jednak czasem prawodawcy tworzą restrykcyjne prawa, które powodują więcej krzywdy, niż przynoszą pożytku. Poza tym, doświadczeni dowódcy, w zawodzie od 30 lat, czasem opornie reagują na nowe podejście do starych problemów.
Po rozmowie z polskimi oficerami mam poczucie, że oni są gotowi spróbować nowego podejścia. Dziś policjanci, w Warszawie czy Wiedniu, bywają sfrustrowani, bo wiedzą, że ludzie, których zatrzymują z niewielką ilością narkotyku, nie stanowią zagrożenia, ale i tak muszą ich aresztować i oddać prokuratorom.
Jak dużą przestrzeń policjant ma lub powinien mieć, by na własną rękę podjąć decyzję?
- Po dniu spędzonym z polskimi policjantami mam poczucie, że oni chcą trochę takiej przestrzeni. My, policjanci, lubimy wsadzać złych przestępców za kraty. Prawda jest taka, że naprawdę to lubimy. Ale jednocześnie nie chcemy wsadzać ludzi, którzy albo są uzależnieni, albo palą marihuanę dla przyjemności. Czemu mamy rujnować im życie? Czemu to my mamy być tymi złymi?

Tok FM

Kolorado jako pierwszy amerykański stan w historii ma umożliwić od 01.01.2014 sprzedaż marihuany w rozszerzonym zakresie. Zgodnie z nim osoby w wieku powyżej 21 mogą legalnie kupić marihuanę. Sklepy powoli zaczynają się przygotowywać na legalizację marihuany. Kolorado, razem ze stanem Waszyngton, zadecydowało, że marihuana powinna być dostępna do celów medycznych. Zgodnie z nowym prawem posiadanie marihuany jest teraz tam legalne dla osób od 21 roku życia. Właściciele sklepów już przygotowują się na noworoczne "okazje". Konopie mają być sprzedawane tak jak alkohol. Urzędnicy przewidują, że jeżeli marihuana będzie tak samo opodatkowana jak alkohol, to wpływy do budżetu państwa mogą wzrosnąć o nawet 40 mln dolarów. wiadomosci.gazeta.pl

Kolorado jako pierwszy amerykański stan w historii ma umożliwić od 01.01.2014 sprzedaż marihuany w rozszerzonym zakresie. Zgodnie z nim osoby w wieku powyżej 21 mogą legalnie kupić marihuanę.

uprawa-marihuany-02920

Sklepy powoli zaczynają się przygotowywać na legalizację marihuany. Kolorado, razem ze stanem Waszyngton, zadecydowało, że marihuana powinna być dostępna do celów medycznych. Zgodnie z nowym prawem posiadanie marihuany jest teraz tam legalne dla osób od 21 roku życia. Właściciele sklepów już przygotowują się na noworoczne "okazje".

Konopie mają być sprzedawane tak jak alkohol. Urzędnicy przewidują, że jeżeli marihuana będzie tak samo opodatkowana jak alkohol, to wpływy do budżetu państwa mogą wzrosnąć o nawet 40 mln dolarów.

wiadomosci.gazeta.pl

Dobre wiadomości dla zwolenników konopi w Urugwaju. Parlament tego kraju zalegalizował sprzedaż i produkcję marihuany. Przepisy są nawet bardziej liberalne niż w Holandii. Ameryka Południowa stopniowo legalizuje konopie indyjskie. Urugwaj jest niewątpliwym liderem w wolnościowym podejście. Władze argumentują, że sprzedaż marihuany była dochodowa dla zorganizowanej przestępczości, więc legalizacja, która wiąże się z kontrolą i opodatkowaniem sprzedaży to przede wszystkim cios wymierzony w czarny rynek, ale również wyraz kapitulacji podejścia ze ściganiem użytkowników jako efektu prohibicji. Każdy dorosły, który będzie chciał być użytkownikiem marihuany w Urugwaju będzie musiał się zarejestrować, a potem w aptece będzie mógł kupić do 40 gramów miesięcznie. Ma być też możliwe samodzielne hodowanie do 5 roślin. Podobne prawo funkcjonuje u naszego południowego sąsiada, w Czechach. dreamstime.com

Dobre wiadomości dla zwolenników konopi w Urugwaju. Parlament tego kraju zalegalizował sprzedaż i produkcję marihuany. Przepisy są nawet bardziej liberalne niż w Holandii.

efekty dekryminalizacji narkotyków w Portugalii

Ameryka Południowa stopniowo legalizuje konopie indyjskie. Urugwaj jest niewątpliwym liderem w wolnościowym podejście. Władze argumentują, że sprzedaż marihuany była dochodowa dla zorganizowanej przestępczości, więc legalizacja, która wiąże się z kontrolą i opodatkowaniem sprzedaży to przede wszystkim cios wymierzony w czarny rynek, ale również wyraz kapitulacji podejścia ze ściganiem użytkowników jako efektu prohibicji.

Każdy dorosły, który będzie chciał być użytkownikiem marihuany w Urugwaju będzie musiał się zarejestrować, a potem w aptece będzie mógł kupić do 40 gramów miesięcznie. Ma być też możliwe samodzielne hodowanie do 5 roślin. Podobne prawo funkcjonuje u naszego południowego sąsiada, w Czechach.

dreamstime.com

W serii plebiscytów powszechnych towarzyszących wyborom w USA w niektórych stanach uchwalono liberalne ustawy dotyczące rozmaitych kwestii społeczno-kulturowych, m.in. legalizacji marihuany i małżeństw gejów. USA_legalizacja_marihuany W stanach Maryland i Maine wyborcy zalegalizowali małżeństwa homoseksualne. Są one już legalne w siedmiu stanach i w stolicy USA, Waszyngtonie. Natomiast w stanach Kolorado i Waszyngton w referendum zaaprobowano rekreacyjne zażywanie marihuany. W USA po raz pierwszy zalegalizowano ją tym samym nie tylko dla celów medycznych. Mieszkańcy stanu Oregon wypowiedzieli się natomiast przeciwko legalizacji uprawie, sprzedaży i posiadaniu marihuany. W Kalifornii w plebiscycie mieszkańcy odrzucili propozycję zniesienia kary śmierci w tym stanie. gazeta.pl

W serii plebiscytów powszechnych towarzyszących wyborom w USA w niektórych stanach uchwalono liberalne ustawy dotyczące rozmaitych kwestii społeczno-kulturowych, m.in. legalizacji marihuany i małżeństw gejów.

Odkryto Nowa Odmiane Konopi, Marihuany

W stanach Maryland i Maine wyborcy zalegalizowali małżeństwa homoseksualne. Są one już legalne w siedmiu stanach i w stolicy USA, Waszyngtonie. Natomiast w stanach Kolorado i Waszyngton w referendum zaaprobowano rekreacyjne zażywanie marihuany. W USA po raz pierwszy zalegalizowano ją tym samym nie tylko dla celów medycznych.

Mieszkańcy stanu Oregon wypowiedzieli się natomiast przeciwko legalizacji uprawie, sprzedaży i posiadaniu marihuany. W Kalifornii w plebiscycie mieszkańcy odrzucili propozycję zniesienia kary śmierci w tym stanie.

gazeta.pl

1

W listopadzie br. w stanach: Waszyngton, Oregon i Kolorado odbędą się referenda, w których obywatele wypowiedzą się na temat legalizacji marihuany. Sondaże przeprowadzane we wszystkich stanach pokazują, że ponad połowa dorosłych Amerykanów opowiada się za zmianą restrykcyjnego prawa w kwestii konopi. Ocenia się, że w USA może być od 20 do 30 milionów użytkowników marihuany. Nagminnie nieprzestrzegane prawo, to złe prawo. Okazuje się, że prohibicja marihuany (używki mniej szkodliwej niż alkohol) przyczynia się jedynie zamykania ludzi w więzieniach, kosztów ponoszonych przez społeczeństwo i wzbogacania mafiosów. Prohibicja nie powstrzymuje jednak obywateli od palenia... Mieszkańcy Kolorado już w przyszłym miesiącu wypowiedzą się na temat możliwości wprowadzenia poprawki (Amendment 64 The Regulate Marijuana Like Alcohol Act 2012), na mocy której marihuana byłaby traktowana jak alkohol. Jej sprzedaż byłaby objęta akcyzą, produkcją mogliby zajmować się jedynie zarejestrowani producenci, wprowadzony byłby też zakaz jej sprzedaży nieletnim poniżej 21 roku życia. Nie ma jeszcze propozycji jak "trawka" zostanie opodatkowana, jak zostanie rozwiązana kwestia hodowli na własny użytek i jak po legalizacji zachowywać się będą nowo powstali producenci komercyjnej marihuany. Spekuluje się, że lobbowaliby za wprowadzeniem drakońskich kar za hodowanie bez licencji, np. jednego krzaka konopi w domu. Wielu Amerykanów uważa, że lepszym rozwiązaniem byłaby tylko dekryminalizacja używki, pozwalająca na uniknięcie niechcianych efektów w postaci powstania grup lobbystów podobnych do koncernów tytoniowych i alkoholowych. Sprawa może też "umrzeć" jeśli w nadchodzących wyborach wygra Mitt Romney – zwolennik polityki "zero-tolerancji", tym bardziej, że głośno mówi się o jego powiązaniach ze sprywatyzowanym systemem penitencjarnym w Stanach Zjednoczonych... Na więzieniach dobrze się zarabia. Z pozdrowieniami z Brukseli Lidia Geringer de Oedenberg onet.pl

W listopadzie br. w stanach: Waszyngton, Oregon i Kolorado odbędą się referenda, w których obywatele wypowiedzą się na temat legalizacji marihuany. Sondaże przeprowadzane we wszystkich stanach pokazują, że ponad połowa dorosłych Amerykanów opowiada się za zmianą restrykcyjnego prawa w kwestii konopi.

Pigułki z leczniczą marihuaną-09844

Ocenia się, że w USA może być od 20 do 30 milionów użytkowników marihuany. Nagminnie nieprzestrzegane prawo, to złe prawo. Okazuje się, że prohibicja marihuany (używki mniej szkodliwej niż alkohol) przyczynia się jedynie zamykania ludzi w więzieniach, kosztów ponoszonych przez społeczeństwo i wzbogacania mafiosów. Prohibicja nie powstrzymuje jednak obywateli od palenia...

Mieszkańcy Kolorado już w przyszłym miesiącu wypowiedzą się na temat możliwości wprowadzenia poprawki (Amendment 64 The Regulate Marijuana Like Alcohol Act 2012), na mocy której marihuana byłaby traktowana jak alkohol. Jej sprzedaż byłaby objęta akcyzą, produkcją mogliby zajmować się jedynie zarejestrowani producenci, wprowadzony byłby też zakaz jej sprzedaży nieletnim poniżej 21 roku życia.

Nie ma jeszcze propozycji jak "trawka" zostanie opodatkowana, jak zostanie rozwiązana kwestia hodowli na własny użytek i jak po legalizacji zachowywać się będą nowo powstali producenci komercyjnej marihuany. Spekuluje się, że lobbowaliby za wprowadzeniem drakońskich kar za hodowanie bez licencji, np. jednego krzaka konopi w domu. Wielu Amerykanów uważa, że lepszym rozwiązaniem byłaby tylko dekryminalizacja używki, pozwalająca na uniknięcie niechcianych efektów w postaci powstania grup lobbystów podobnych do koncernów tytoniowych i alkoholowych.

Sprawa może też "umrzeć" jeśli w nadchodzących wyborach wygra Mitt Romney – zwolennik polityki "zero-tolerancji", tym bardziej, że głośno mówi się o jego powiązaniach ze sprywatyzowanym systemem penitencjarnym w Stanach Zjednoczonych...
Na więzieniach dobrze się zarabia.

Z pozdrowieniami z Brukseli
Lidia Geringer de Oedenberg

onet.pl

nasiona marihuany, nasiona konopi, sklep


Ta witryna blog.thc-thc.com wykorzystuje pliki cookies.